niedziela, 1 lipca 2018

Mikrowyprawa listopad 2017.

Listopadowe "keszowanie".

GeocachingJestem szczęśliwy bo w ubiegłą niedzielę udało mi się w wyskoczyć na dłuższy spacer po lesie. Ostatnio w plenerze byłem w marcu, więc 8 miesięcy temu. To trochę za długo jak dla mnie ale nie miałem jak się wyrwać. Do lasu skoczyłem w znany mi rejon tj. na Wyspę Sobieszewską, gdzie od stosunkowo niedawna jest sporo skrzynek geocachingowych. Znalazłem ich 11, przeszedłem w sumie 7 km i zrobiłem sobie w plenerze obiad w postaci zupy partyzanckiejNa początku pogoda była sympatyczna, wyszło słoneczko i było całkiem przyjemnie.
Niestety później aura się trochę pogorszyła, słońce schowało się za chmurami, a wraz ze zbliżaniem się do linii brzegowej wiatr był coraz bardziej dokuczliwy.


Geocaching

Geocaching

Geocaching
Po drodze zebrałem garść owoców dzikiej róży na herbatę.
Geocaching

Geocaching

Geocaching
Przez kilkaset metrów przedzierałem się przez krzaki dzikiej róży bo nie chciało mi się cofać i obchodzić dookoła.

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching

Geocaching
Krajobraz widziany z wieży widokowej.

Geocaching
Krajobraz widziany z wieży widokowej.


Geocaching
Niestety w drodze powrotnej okazało się, że droga przy Wiśle jest zalewana przez fale, więc...

Geocaching
żeby nie wracać postanowiłem przejść tą przeszkodą na boso.

Geocaching
Gotowanie wody na herbatę i przygotowanie zupy partyzanckiej.

Geocaching

Geocaching
Warzenie zupy.

Geocaching
Warzenie zupy.

Geocaching
Zupa choć prosta była wyśmienita.

Geocaching
Początek i koniec mojej niedzielnej wycieczki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza